Sudan – przepis na zmiany.

Sudan, kraj położony w górnej części Nilu, głównie pustynny, jest jednym z najbiedniejszych na świecie. Od początku swojego istnienia był targany wewnętrznym konfliktem. Jednak właśnie to państwo staje się przykładem dla wielu innych w regionie, jak i dla świata, że można o własnych siłach wyjść z ogromnego kryzysu i pozbyć się ciężaru kolonialnego dziedzictwa.

Sudan proklamował niepodległość 1 stycznia 1956 r. i jeszcze w tym roku wybuchła pierwsza wojna domowa. Rząd w Chartumie na mocy porozumienia z Wielką Brytanią był zobowiązany do stworzenia państwa federalnego z dużą autonomią dla regionów. Tak miało stać się z południową częścią Sudanu, którą zamieszkiwali przeważnie ludzie wyznania chrześcijańskiego oraz licznych wierzeń animistycznych. Jednak Chartum od razu dał do zrozumienia, że chce wprowadzić rządy unitarne, a o autonomii mowy nie będzie. Ludzie z południowych części kraju chwycili za broń, obawiając się dominacji arabskiej i islamskiej. W 1972 roku zakończono wojnę, nadając Południu szeroką autonomię. Jednak porozumienie nie było przestrzegane przez Północ, zwłaszcza gdy na terenie południowym odkryto złoża ropy. Dodatkowo napięcie wzmogła decyzja prezydenta Dżafara Muhammada an-Numajriego o przekształceniu Sudanu w republikę islamską, w której zostało wprowadzone prawo szariatu.

mapa sudanu sprzed referendum
Sudan Północny (pomarańczowy), Darfur (zielony), Sudan Południowy (referendum w 2011), Abyei (żółty), Kordofan Południowy i Nil Błękitny (różowy)

Druga wojna domowa wybuchła w 1982 roku i była jeszcze bardziej krwawa niż pierwsza. W nomenklaturze podaje się, że miały miejsce dwie wojny, jednak tak naprawdę był to jeden konflikt z jednym dłuższym rozejmem. Finalnie wojna skończyła się w roku 2005, kiedy to też postanowiono, że południowe prowincje wypowiedzą się w referendum czy chcą żyć w Sudanie w ramach autonomii, czy być osobnym państwem. Za niepodległością opowiedziało się 98% Południowych Sudańczyków, poniekąd rozwiązując problem zostawiony jeszcze przez Brytyjczyków, gdzie do jednego „worka” wrzucono tak różne od siebie społeczności. Długa wojna domowa pochłonęła życie ponad 2 milionów ludzi, a ponad 4 miliony zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.

Karta do głosowania w referendum
Karta do głosowania w referendum

W czasie trwania drugiej wojny domowej w 1989 r. Dżafar Muhammad an-Numajri, został obalony przez Umara al-Baszira. To właśnie on podpisze porozumienie z Sudanem Południowym i wyrazi zgodę na jego secesję. Niemniej należy pamiętać, że nie wynikało to z jego dobrej woli, a raczej z sytuacji zaistniałej w jego kraju. Umar al-Baszir nie zapisał się złotymi, lecz krwawymi literami w historii kraju. Ówczesny prezydent Sudanu musiał zgodzić się na zakończenie konfliktu, ponieważ kolejna prowincja zbuntowała się przeciwko Chartumowi. Mowa o Darfurze, w którym to starły się czarnoskóre społeczności z arabskimi Dżandżawidami (tzw. Czarni Arabowie). Konflikt w Darfurze obecnie nosi znamiona ludobójstwa. Historia Umara al-Baszira jako prezydenta Sudanu kończy się wraz z 11 kwietnia 2019 r., kiedy to został obalony przez armię tak samo, jak 30 lat wcześniej Dżafar Muhammad an-Numajri. Sudańczycy wpadli w euforię, jednak ich radość szybko została ostudzona. Ahmed Awad Ibn Auf, który stanął na czele zamachu stanu, nie był zbyt ciepło przyjęty przez Sudańczyków, którzy uważali go za osobę powiązaną z Umarem al-Baszirem. Potwierdzać tę tezę miało odmówienie ekstradycji byłego prezydenta do trybunału w Hadze. Ahmed Awad Ibn Auf ogłosił wprowadzenie stanu wyjątkowego na 3 miesiące oraz 2-letni okres przejściowy, który miał doprowadzić do wolnych wyborów. Dnia 12 kwietnia Ahmed Awad Ibn Auf ogłosił swojego następcę, tym samym kończąc swoją karierę męża stanu po 24 godzinach. Stan wyjątkowy okazał się bardzo burzliwy. Sudańczycy domagali się konkretnych zmian, bojąc się, że obalenie al-Baszira zamieni się w kolejną dyktaturę. Do krwawych i zarazem przełomowych wydarzeń w stolicy doszło 3 czerwca 2019 r., kiedy to w zamieszkach miało zginąć 87 osób. Jednak gniew, jak i determinacja Sudańczyków, osiągnęły zbyt duże natężenie. Siła protestów była kanalizowana dzięki konglomeratowi różnych organizacji pozarządowych w Sudanie, zwanym Forces of Freedom and Change (FFC). To dzięki osobom zrzeszonym w FFC ludzie mogli utożsamiać się z ruchem oporu i proponować konkretne postulaty. Rada Wojskowa, która dzierżyła władzę po obaleniu al-Baszira, ugięła się i 17 lipca podpisała umowę z Forces of Freedom and Changes i tak do 2022 r. Sudan ma przejść ogromną przemianę w każdej sferze państwowej.

Zacznijmy od tego, czym jest Foreces of Freedom and Changes. W jego skład wchodzą siły militarne, które walczą z siłami rządowymi w Darfurze, jak i NGO-sy. Bardzo ważną rolę tworzą w nim dwie organizacje kobiece jak MANSAM i No to Oppression against Women Initiative. Są to stowarzyszenia, które walczą o prawa kobiet, w tym i z bardzo krwawym zwyczajem, jakim jest obrzezanie kobiet. Warto również wymienić, że w ramach FFC działa Sudanese Professionals Association, czyli zrzeszenie 17 związków zawodowych, oraz Sudanese resistance committees, czyli nieformalne oddolne zrzeszenie ludzi, którzy organizowali kampanie obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec al-Baszira. Można zaryzykować stwierdzenie, że FFC rzeczywiście w szerokim stopniu jest głosem wszystkich Sudańczyków. Rada Wojskowa, która przejęła władzę dzięki właśnie protestom rzeszy społeczeństwa, nie mogła ignorować takiej siły i musiała się zgodzić na podział władzy.

Gdy 17 lipca podpisano porozumienie, wszyscy zdawali sobie sprawę, że czeka ich ogromna praca. Po pierwsze musieli scalić kraj i zakończyć zdającą się trwać wiecznie wojnę domową. Po drugie wprowadzić ogromne liberalizujące zmiany obyczajowe, gdzie wcześniej panowało w tym kraju prawo Szariatu. Po trzecie zmiany gospodarcze, jak i pracownicze. Po czwarte państwo prawa oraz rozliczenie zbrodniarzy. Do rady zasiadło 5 przedstawicieli armii, 5 przedstawicieli FFC, a jedenasta osoba miała być wybrana i zatwierdzone przez obie strony. Tak skonstruowana komisja zasiadła do tytanicznej pracy.

Zacznijmy od punktu pierwszego. Poza wojną w Darfurze zbuntowane były też południowe prowincje jak Nil Błękitny, Kordofan Południowego i Kordofan Zachodniego. Na mocy podpisanego traktatu pokojowego wymienione prowincje otrzymają: autonomię, 750 milionów dolarów rocznie przez 10 lat, a osoby przesiedlone będą mogły powrócić do swoich domów. Porozumienie to zostało podpisane z Sudańskim Frontem Rewolucyjnym, a największa organizacja, jaką jest Ludowy Ruchu Wyzwolenia Sudanu-Północ, zapowiedziała, że zasiądzie do stołu negocjacyjnego.

Podpisanie porozumienia
Podpisanie porozumienia pomiędzy rządem a SFR. źródło: Twitter

Dnia 3 września 2020 r. podpisano umowę, w której stwierdzono, że: „Sudan jest społeczeństwem wielorasowym, wieloetnicznym, wieloreligijnym i wielokulturowym. Należy potwierdzić pełne uznanie i uwzględnienie tych różnic. (…) Państwo nie ustanawia oficjalnej religii. Żaden obywatel nie może być dyskryminowany ze względu na swoją religię”. Okaleczanie kobiet stało się przestępstwem oraz zniesiono karę za apostazję z islamu. Kobiety mogą z dziećmi swobodnie wyjeżdżać za granice bez wymogu pozwolenia mężczyzny. Aktywistki uważają, że jest to duża zmiana, jednak nie można na niej zaprzestać. Chcą znieść wszelkie ograniczania, jak odwołanie specjalnych sądów dla kobiet, nakazu noszenia tradycyjnych strojów, rozwiązanie policji porządku publicznego i wiele innych. O działalności feministek z Sudanu, a zwłaszcza jednej z nich, pisaliśmy w artykule znajdującym się pod tym linkiem.

Niemuzułmanie mogą swobodnie pić oraz sprowadzać alkohol, wykreślono także karę chłosty. Kary śmierci zniesiono dla osób poniżej 18 roku i powyżej 70 roku życia. Abrogowano karę śmierci i chłosty za „sodomię i seks analny”, nadal jednak homoseksualizm jest karany. Aktywiści LGBT+ w Sudanie uznali to za „ogromny krok naprzód”, jednak podkreślają, że ich celem jest pełna dekryminalizacja homoseksualizmu.

Umar al-Baszir
Umar al-Baszir

Według porozumienia w ciągu dwóch lat ma również być przeformułowane prawo pracy, jak i szereg rozwiązań socjalnych. m.in. opieka medyczna. Rola kobiet w polityce ma być zwiększona, a jednym z postulatów jest wprowadzenie 50% parytetu w parlamencie. Rada zwraca szczególną uwagę na niezależne i sprawne sądownictwo, które ma stać na straży nowego porządku, jak i rozliczyć dekady dyktatury. Jednym z pierwszych, acz symbolicznych gestów, było skazanie Umara al-Baszira na dwa lata więzienia za korupcję, a następnie wydanie go do trybunału w Hadze, gdzie ma być sądzony w sprawie popełnienia zbrodni ludobójstwa w Darfurze. Nie można też pominąć najnowszych doniesień, w których to Sudan zostanie skreślonych z listy państw wspierających terroryzm, co pozwoli ubiegać się o pożyczkę potrzebną na reformy, jak i skłoni firmy do inwestowania. Stało się tak w zamian za uznanie przez Sudan państwa Izrael i wypłacenia 355 mln dolarów odszkodowań rodzinom, których bliscy zginęli w zamachu na amerykańską ambasadę w Kenii. Sudan przyznał, że reżim Umara al-Baszira brał w tym udział.

Przed Sudanem burzliwe dwa lata, zwłaszcza że stoi jeszcze przed widmem walki ze światową pandemią. Proces, który rozpoczął się rok temu, jak na razie, mimo burzliwych czasów, wciąż się toczy i pozwala mieć nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Należy pamiętać, że mimo znacznych ustępstw w sferze obyczajowej to dalej na ten moment Sudan jest krajem silnie fundamentalistycznym. Wcześniej wymienione zniesienie kary śmierci za seks homoseksualny jest krokiem słusznym, niemniej sam homoseksualizm wciąż pozostaje przestępstwem. Tego typu rozwiązania można obserwować we wszystkich aspektach życia w Sudanie. Aktywiści wchodzący w skład FFC, a zwłaszcza kobiety, często podkreślają, że dana zmiana to „ogromny krok naprzód”, lecz konieczne jest dalsze podejmowanie stanowczych kroków, o które coraz trudniej. Proces transformacji Sudanu ma trwać jeszcze dwa lata, aż do w pełni demokratycznych wyborów. Należy bacznie obserwować Sudan, gdyż może stać się przykładem tego, że można rozwiązać tak liczne problemy kulturowe i etniczne za pomocą demokratycznego procesu i dialogu. Pozostaje tylko pytanie, czy starczy obecnej radzie odwagi, by zrobić kolejne kroki, a obywatelom siły, by w razie zaniechania wprowadzania zmian – wymóc je.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *