Donald Trump – czyli gdzie kończy się granica przyzwoitości?

Stwierdzenie „być słownym jak Donald Trump” powinno na zawsze zapisać się w słowniku jako przykład wiarołomności i nieprzewidywalności. Śmiem twierdzić, że w Pentagonie wszyscy analitycy oblani są zimnym potem, gdy tylko wyświetli im się ikonka opublikowania nowego postu przez prezydenta. W takiej sytuacji można zapytać „Czy leci z nami pilot?” Jednak tak naprawdę nikt już nie może zadać tego pytania, ponieważ Donald Trump wyrzucił wszystkich obecnych na pokładzie i usiadł za sterami samolotu bez licencji pilota.

Oczywiście chodzi o Kurdów i o to, że zostali (znowu) zdradzeni. Pierwszy raz o tym pisałem rok temu (artykuł pod linkiem), kiedy Donald Trump z „wyjątkowym” taktem ogłosił wycofanie się wojsk amerykańskich z Syrii za pomocą… konta na Twitterze! Decyzja ta wywołała ogromne poruszenie, a skończyła się odejściem Johna Mattisa (były Sekretarz Obrony w rządzie Donalda Trumpa) na znak protestu. Finalnie Amerykanie zostali, a negocjacje trwały dalej. Sprawa wydawała się ucichnąć aż do spotkania rady ONZ 24.09.2019.

Recyp Tayip Erdogan zaproponował stworzenie pasa o głębokości 30 km i 450 km długości na granicy w głąb Syrii, gdzie przesiedli ok. 2 mln uchodźców z tego kraju, przebywających na terytorium Turcji. Decyzja ta ma oczywiście racjonalne uzasadnienie z punktu widzenia Turcji. Pierwszą z nich jest chęć stworzenia pasa, który oddzielałby tureckich Kurdów zrzeszonych w partii PPK z syryjskimi Kurdami. Drugą jest pogarszająca się sytuacja gospodarcza Turcji, gdzie ostatnio dość silna jest narracja, że odpowiadają za nią właśnie uchodźcy. To na pewno podniosłoby notowania prezydentowi Turcji.

https://orinocotribune.com/syria-trump-gives-a-green-light-for-another-turkish-invasion

Tyle w teorii, ale co to oznacza? Mianowicie, że mówimy o akcji deportacyjnej łamiące chyba wszystkie możliwe prawa człowieka. Na tych terenach mieszka przecież 850 tys. ludzi w tym 650 tys. Kurdów! Co z nimi? Erdogan nie raczył wspomnieć. Lecz łatwo się domyślić co z nimi może się stać. Tym bardziej jest to perfidne, że przedstawił on takie rozwiązanie na radzie ONZ! Taki plan to jawne nawoływanie do czystki etnicznej, zresztą Turcja ma już przecież na tym polu doświadczenie (patrz rzeź Ormian). Prezydent Turcji na dodatek zażądał od UE 28 miliardów Euro, żeby za te pieniądze wybudować 50 miast wraz infrastrukturą, gdzie miałyby mieszkać 2 mln przesiedlonych uchodźców. To jest tak kuriozalny pomysł, że nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Każdy to wie, że skupiska ludzkie nie powstają od tak, że ktoś sobie coś wymyślił tylko z powodu, dla którego warto by było się tam osiedlać, takich jak np. złoża naturalne czy szlak komunikacyjny. Myślę, że prezydent Turcji też o tym wie, a pieniądze raczej mają sfinansować coraz bardziej pogarszającą się turecką gospodarkę albo, co gorsza, po prostu wojnę z Kurdami. Jednak niestety Recyp Tayip Erdogan miewał podobne pomysły i znany jest ze swoich zapędów dyktatorskich. Najgorsze w całej tej sytuacji jednak jest to, co 6 października ogłosił przywódca kraju, który mieni się obrońcą wolności i demokracji – Donald Trump.

Mianowicie, że po rozmowie telefonicznej USA godzi się na interwencję wojsk Tureckich, zaznaczając, że siły amerykańskie nie będą się mieszać oraz że więźniowie z ISIS zostaną przekazani Turcji (link do oświadczenia). Ba! Wojska amerykańskie już ewakuują się z baz przy granicy Tureckiej. Jednym słowem prezydent zgodził się na plan czystek etnicznych w Syrii. Jest to perfidne tym bardziej, że nie cały miesiąc temu zmusił Kurdów do porzucenia pozycji ufortyfikowanych wzdłuż granicy z Turcją, w zamian za… gwarancje bezpieczeństwa. Jak widać wystarczyły one na miesiąc. Jest to irracjonalna decyzja i nikt się jej nie spodziewał. Tym bardziej, że chwilę po opublikowaniu listu doszły informacje, że Pentagon nic o tym nie wiedział!

Pentagon, który odpowiada za całą armię Stanów jednoczonych dowiaduje się, że jeszcze dzisiaj mają wycofać swoje bazy z terenów kurdyjskich. Ta decyzja została szeroko skrytykowana przez byłych doradców jak i samych republikanów. Niedawna ambasador USA przy ONZ Nikki Haley napisała: „Kurdowie odegrali kluczową rolę w naszej udanej walce z IS. Zostawienie ich na śmierć jest wielkim błędem”. W liście, który został opublikowany nawet nie zostało wspomniane, że to głównie Kurdowie pokonali Państwo Islamskie. Za to dumnie jest tam wymienione, że to Amerykanie wygrali i nic więcej. Jednak Donald Trump, żeby tą hańbę uczynić dodatkowo żenującą, zrobił to co lubi najbardziej i usiadł do Twittera.

Najpierw napisał, że od teraz Kurdowie muszą sobie sami radzić z Turkami, potem poobrażał większość krajów UE za to, że za mało się dorzucają do NATO i że powinni być wdzięczni, że USA łaskawie ich ocaliło. Gdy jednak reakcje na decyzje Trumpa były oczywiste i wszyscy ˗ nawet jego resztka współpracowników ˗ pisała o zdradzie. Ten zaczął grozić Turcji, że jak zrobi coś niedobrego to zniszczy ich ekonomicznie w swojej ” wielkiej i niezrównanej mądrości” (tak to cytat tweet widoczny poniżej). To zachowanie przypomina konwulsje pijaka, który za każdym razem gdy słyszy „jesteś pijany, idź do domu” robi coś jeszcze bardziej nieprzewidywalnego, żeby udowodnić, że w cale w jego organizmie nie ma zbyt dużo alkoholu. Najbardziej przeraża jednak, o jakiej postaci jest tu mowa.

Kurdowie ogłosili, że jest to nóż w plecy i jednocześnie zapowiedzieli, że nie poddadzą się oraz wezwali do jedności SDF (Syrian Democratic Forces). Siły te zostały stworzone do walki z państwem islamskim i w ich szeregach są nie tylko Kurdowie, ale również Asyryjczycy (Chrześcijanie), Syryjczycy, Arabowie. Będzie to bardzo krwawy konflikt, gdzie SDF będzie walczyć za każdą cenę nie mając innego wyjścia.

To, co zrobił Donald Trump, to najgorsza podłość i hańba, której on po prostu nie rozumie. Swoją decyzją nie mająca żadnego racjonalnego uzasadnienia przykłada rękę do śmierci tysięcy ludzi i po prostu ˗ nie bójmy się użyć tego sformułowania ˗ czystek etnicznych. Poza tym tą decyzją udowodnił, że słowo USA nie ma żadnej wartości. Powoli wszyscy przestają brać słowa Amerykanów na poważnie. Widać to dobitnie na przykładzie ostatniego kryzysu i ataku na sojusznika USA, Arabii Saudyjskiej, gdzie odpowiedź na agresję była prawie żadna. W kilku słowach Donald Trump dzisiaj powiedział: „hej pobawmy się w wojnę”. A gdy ktoś mówi coś takiego, wtedy ginie wiele osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *