Postsowiecka pancerka – I co dalej? (Część 2 – NRD/RFN)

RFN (NRD) – Gdzie się podziały tamte (sowieckie) czołgi?

Konkretne omawianie postsowieckiej pancerki zacznę dość nietypowo – od kraju który, kolokwialnie ujmując, pozbyły się sowieckich czołgów ze stanu własnej armii, a dodatkowo zniknął z mapy Europy. Takim krajem była Niemiecka Republika Demokratyczna (NRD) i to właśnie na tym (byłym) kraju, a raczej na sowieckich czołgach funkcjonujących w jego służbie w przeszłości koncentruje się niniejszy artykuł. Tak jak w przypadku pierwszego, pilotażowego tekstu, należy przedstawić rys historyczny pojawienia się (oraz „zniknięcia”) sowieckich pojazdów w armii NRD, ponieważ bez wprowadzenia historycznego ciężko będzie zrozumieć dlaczego podjęto konkretne decyzje.

Przypomnijmy, że w okresie zimnej wojny na terenie dzisiejszych Niemiec funkcjonowały dwa oddzielne organizmy państwowe, znajdujące się w dwóch oddzielnych blokach polityczno-wojskowych. W tym artykule omawiamy sowiecką broń pancerną, dlatego ze względów oczywistych skupimy się wyłącznie na pojazdach NRD (aczkolwiek tematyka czołgów w służbie RFN w okresie zimnej wojny jest również interesująca – być może w przyszłości pojawi się artykuł związany z tym zagadnieniem).

Po zakończeniu drugiej wojny światowej ZSRR zamierzał wzmocnić swoją pozycję na okupowanych terytoriach poprzez pozostawienie swoich wojsk na tych terenach. Terytoria Niemiec zostały podzielone na dwa państwa RFN i NRD. ZSRR zakładał, że głównym teatrem działań wojennych w Europie staną się terytoria Niemiec, dlatego przy granicy z zachodem (NATO) utrzymywał własne wojska (np. w postaci czołgów IS-2, IS-3, T-10, T-34, T-54/55), a także wyposażał sojuszników w odpowiednie pojazdy.

T-34-85 w służbie NVA (1952–1965) (fot. domena publiczna, wikipedia.de)

Po zakończeniu drugiej wojny światowej rozpoczął się proces remilitaryzacji obu republik niemieckich. Było to elementem rozwijającego się wyścigu zbrojeń w ramach rywalizacji dwóch bloków polityczno-wojskowych w okresie zimnej wojny. W wyniku remilitaryzacji w 1948 roku powołano pierwsze uzbrojone siły NRD. W 1952 roku przemianowano je na Skoszarowane Oddziały Policji Ludowej NRD (niem. Kasernierte Volkspolizei). Z kolei ta organizacja wojskowa została przekształcona na początku 1956 r. (rok po powołaniu Bundeswehry w RFN) w Nationale Volksarmee (NVA, pol. Narodowa Armia Ludowa). Od 1952 roku siły pancerne NVA stanowiły czołgi T-34-76 oraz T-34-85. Początkowo pojazdy te były maszynami pochodzącymi z sowieckich fabryk, gdzie były produkowane jeszcze w okresie drugiej wojny światowej. W późniejszym czasie czołgi były zastępowane przez nowsze modele produkowane m. in. w Polsce. W czasie służby czołgi otrzymały modernizację do standardu T-34-85m. Niestety nie udało mi się dodrzeć do informacji czego konkretnie dotyczyła ta modernizacja. Na marginesie warto zaznaczyć, że modernizacja modernizacji nierówna – np. polska modernizacja T-34-85M1 nie jest tym samym, co modernizacja dokonana w ZSRR w postaci T-34-85M. Czołg T-34 w różnych wariantach pozostawał w czynnej służbie w NVA do lat 60. XX w. Po wycofaniu ze służby pojazdy były złomowane, przekazywane do muzeów lub stanowiły ćwiczebne cele na poligonach do 1990 roku.

T-55AM2B w Panzermuseum Munster (fot. baku13, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=860038)

W celu zacieśnienia współpracy wojskowej ze swoimi sojusznikami ZSRR powołał 14 maja 1955 roku Układ Warszawski, czyli sojusz polityczno-wojskowy. Jednym z członków tego bloku była NRD. W latach 1957-1960 do NRD dostarczono nowe czołgi T-54 w liczbie sztuk 500, a w połowie lat 60. XX w. wprowadzono nowsze modele w postaci T-55. Maszyny te były sprowadzane z Polski oraz ZSRR, ponieważ na terenie wschodnich Niemiec nie istniały zakłady przemysłowe mogące produkować czołgi – funkcjonowały tylko zakłady remontowe, które dokonywały modernizacji zakupionych pojazdów. Główną modyfikacją T-54 był wariant T-54Z (Zusatzausrüstung – wyposażenie dodatkowe). Była to modernizacja analogiczna względem sowieckiego wariantu T-54AM (czyli obejmowała m. in. wzmocnienie pancerza). W przypadku T-55 w latach 70. XX w. przeprowadzono głęboką modernizację w postaci T-55AM2B. Polegała ona przede wszystkim na wzmocnieniu pancerza, wymianie silnika oraz poprawie funkcjonowania systemu kierowania ogniem. Zamontowano również gumowe fartuchy boczne na burtach pojazdu, mające na celu stanowić osłonę przed pociskami kumulacyjnymi. Ponadto zainstalowano dalmierz laserowy na masce armaty. Zmodernizowane czołgi T-55 pozostawały w czynnej służbie do lat 90. XX w. Ostatnim czołgiem, który trafił do służby NVA był T-72. Armia wschodnioniemiecka otrzymała wariant T-72GM. Była to uproszczona wersja eksportowa T-72M1 specjalnie opracowana dla NVA. Tak jak w przypadku poprzednich czołgów T-72 zostały zakupione i sprowadzone z ZSRR, Polski i Czechosłowacji. Czołgi T-72 pozostające w służbie NVA nie otrzymały znaczących modernizacji.

W wyniku zjednoczenia Niemiec oddziały wojskowe NRD zostały rozwiązane 2 października 1990 roku, a jej sprzęt został przekazany do Bundeswehry. Sprzęt ten w późniejszym czasie został zutylizowany, sprzedany za granicę lub przekazany do muzeów. Obecnie RFN nie ma żadnych sowieckich czołgów w służbie ani w magazynach.

Dlaczego zjednoczone Niemcy zdecydowały się na pozbycie sowieckiego sprzętu ze swoich struktur? Połączenie dwóch różnych rodzajów czołgów generowałoby problemy przede wszystkim natury logistycznej i ekonomicznej, dlatego podjęto decyzję, by pozbyć się postsowieckiej pancerki, a pozostawić w służbie zachodnioniemieckie czołgi. Jako że RFN jest pełnoprawnymi członkiem NATO, to jej uzbrojenie musi pozostać kompatybilne z używanymi w pozostałych państwach członkowskich. Czołg Leopard wywodzi się przecież z tego samego projektu co amerykański M1 Abrams. Dodatkowo Niemcy nie potrzebowali w czynnej służbie aż tak wielkiej liczby czołgów, ponieważ linia potencjalnego konfliktu osunęła się od granic niemieckich bardziej na wschód i w potencjalnym konflikcie tereny nie będą głównym teatrem konwencjonalnych działań wojennych.

A czy Polska może pozwolić sobie na podobny krok? Niestety Polska znajduje się w nieco odmiennej sytuacji. Po pierwsze graniczymy z potencjalnym agresorem, więc trzeba utrzymywać znaczną ilość wojsk w gotowości (oddzielną kwestią jest to, że większość wojsk pancernych stacjonuje na zachodzie naszego kraju). Po drugie nie mamy jak zastąpić posiadanych czołgów – nie posiadamy odpowiednich zakładów przemysłowych, by właściwie i porządnie zmodernizować czołgi pozostające w służbie, a co dopiero tworzyć nowe. Rozwiązaniem może być zakup nowych czołgów, ale obecnie na rynku nie ma żadnych ofert, jeśli można to tak określić, a dodatkowo polski MON usilnie stara się marnotrawić swój budżet na niewłaściwie i nieperspektywiczne projekty (vide projekt „czołgu przyszłości” PL-01 Concept, który po prostu jest tekturową atrapą i niczym więcej) niż gromadzić pieniądze na zakup nowego sprzętu. Kwestia postsowieckiej broni pancernej w Polsce zostanie szerzej omówiona w późniejszym artykule.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *