(Nie)bezpieczny Bałtyk cz.4 – Polska Marynarka Wojenna

Artykuł ten jest czwartą częścią serii. Jeżeli jeszcze nie czytałaś/eś części poprzednich, proszę najpierw zacznij od nich

[Pierwsza część artykułu]; [Druga cześć artykułu]; [Trzecia część artykułu]

Polska Marynarka Wojenna (PMW) znajduje się od ponad dwudziestu lat w nieustannej stagnacji. Należy brutalnie stwierdzić na wstępie, że obecny stan sprzętowy oraz doktrynalny jest fatalny. Żadne kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej w historii III RP nie miało pomysłu na kształt PMW. Aby dolać oliwy do ognia należy również zaznaczyć, że marynarka wojenna (MW) to najdroższy ze wszystkich rodzajów sił zbrojnych, wymagający stałych i dużych nakładów finansowych na utrzymywanie odpowiedniego stanu technicznego jednostek oraz poziomu wyszkolenia ich załóg, nie wspominając już o horrendalnie drogich modernizacjach. Elity trzeciej RP oszczędzały na MW, nie widząc potrzeby jej istnienia i nie mając na nią pomysłu, a co smutniejsze samo kierownictwo PMW nie wykazuje pomysłu na siebie. W niniejszej, czwartej części cyklu o Bałtyku, przedstawię skład i zdolności PMW, omówię istotę potrzeby posiadania MW przez państwo polskie oraz jej rolę w strukturach bezpieczeństwa państwa i Sojuszu Północnoatlantyckiego. Odwołując się do poprzednich części postaram się przedstawić zagrożenia oraz wsparcie, które muszą brać pod uwagę polscy decydenci przy planowaniu przyszłego kształtu PMW.

W skład Polskiej Marynarki Wojennej wchodzi jeden konwencjonalny okręt podwodny typu Kilo (w służbie od 1986 roku) – jednostka przestarzała i od wielu lat nieaktywna, głównie z powodu remontu, podczas którego w listopadzie 2017 r. wybuchł pożar i znacznie ją uszkodził. Sprawa doprowadzenia jej do stanu używalności nadal pozostaje otwarta. Warto nadmienić, że dwa okręty tej samej klasy i wieku znajdują się na stanie rosyjskiej Floty Bałtyckiej i właśnie są zastępowane przez jednostki nowego typu. Dodatkowo PMW posiada dwa całkowicie przestarzałe konwencjonalne okręty podwodne typu Kobben (w norweskiej MW od 1966 i 1967 roku, w PWM od 2002 i 2003 roku), które niedługo mają zostać wycofane ze służby.

Największymi polskimi jednostkami bojowymi są dwie fregaty typu Oliver Hazard Perry (OHP) (obie w US Navy od 1980 roku, w PMW od 2000 i 2002 roku). Jednostki te są po prostu stare, zbudowanie w innych czasach, na potrzeby innej marynarki wojennej i nie są w stanie efektywnie wypełniać potrzeb PMW. Fregaty OHP są uzbrojone w pojedynczą wyrzutnię pocisków przeciwlotniczych SM-1 i rakiet przeciwokrętowych Harpoon, z zapasem na 40 pocisków. Każdy pocisk SM-1 może być wystrzeliwany co 10 sekund, a Harpoon co 22 sekundy – czyli wolno. Dodatkowo jednostki te posiadają dwie potrójne wyrzutnie torped i pojedynczy zestaw obrony bezpośredniej Phalanx CIWS, który przedstawia sobą prawdopodobnie największą wartość dodaną tych jednostek. Fregaty te posiadają również lądowisko i hangar dla dwóch śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych (ZOP) Kaman SH-2G Super Seasprite, jednakże PMW posiada tylko cztery takie maszyny, z czego modernizacje przechodziły tylko trzy z nich, a producent tych śmigłowców zakończył wsparcie techniczne dla nich. Obecnie z pokładów fregat operuje po jednym śmigłowcu, a ich czas w PMW dobiega końca.

Do prowadzenia działań przeciwko okrętom podwodnym, nie licząc dwóch fregat, PMW posiada tylko jedną jednostkę pływającą – korweta ZOP typu Kaszub (w służbie od 1987 roku). Korweta dysponuje dwoma podwójnymi wyrzutniami torped oraz dwoma dwunastoprowadnicowymi wyrzutniami rakietowych bomb głębinowych. Oprócz uzbrojenia do misji ZOP okręt dysponuje również dwoma zestawami obrony przeciwlotniczej Wróbel (zdwojona armata 23mm), jednak przydatność tej przestarzałej konstrukcji jest wątpliwa. Jednostka ta miała być początkiem dłuższej serii, jak również dużo lepiej uzbrojona, między innymi w rakietowe systemy przeciwlotnicze. Sama koncepcja dedykowanych korwet ZOP w naszych warunkach jest przestarzała, ponieważ dziś okręty mogą być wielozadaniowe, łącząc w jednym kadłubie parę zdolności (np. ZOP, przeciwlotniczą i przeciwokrętową). Nie mówiąc już o ponad 30-letniej jednostce, która jest unikalna w swoim uzbrojeniu i klasie w skali całej PMW. Obecnie ORP Kaszub służy jako platforma testowa dla nowego 35 mm Okrętowego Systemu Uzbrojenia (OSU-35), który ma być w przyszłości artyleryjskim zestawem przeciwlotniczym nowych okrętów PMW.

Obecnie największymi zdolnościami w zwalczaniu żeglugi nawodnej w PMW dysponują trzy małe okręty rakietowe (MOR) typu Orkan (w służbie od 1992, 1994 i 1995 roku). Polskie MORy są uzbrojone w aż 8 szwedzkich rakiet przeciwokrętowych RBS-15mk3, co stanowi naprawdę imponującą silę ognia. Dodatkowo mają rozbudowany system radarów i czujników. Jednakże ich bolączką jest brak środków obrony przeciwlotniczej oraz brak choćby najprostszych systemów przynęt, które mogłyby uratować Orkany przed wrogim atakiem. Ponadto są one po prostu małe, co sprawia, że nie radzą sobie na wzburzonym morzu, a długotrwałość ich misji ogranicza się jedynie do wypłynięcia z portu oddania salwy rakietowej i powrotu. W najbliższym czasie MORy maja przejść modernizacje.

PMW dodatkowo posiada aż 17 trałowców typów Gopło, Gardno i Mamry (wejście do służby – patrz tabela), wszystkie one są wariantami tego samego modelu kadłuba i już w swoim założeniu są przestarzałe. Każdy z nich wyposażony jest w zestaw przeciwlotniczy Wróbel i ekwipunek do trałowania min.

Polskie trałowce uzupełniane są trzema niszczycielami min typu Mewa (w służbie od 1966 i dwa od 1967 roku), które z racji wieku są właśnie zastępowane przez nowe niszczyciele min typu Kormoran II (pierwszy w służbie od 2017 roku, kolejne w produkcji). Kormoran II jest zdecydowanie najnowocześniejszą jednostką w PMW i to właśnie dla serii tych okrętów jest testowany, wspomniany już, OSU-35. Posiada on bardzo rozbudowaną gamę czujników, sensorów oraz instrumentów do zwalczania min, co sprawia, że jest najprawdopodobniej najnowocześniejszym okrętem na świecie w swoim typoszeregu. Jednakże w każdej beczce miodu musi znaleźć się łyżka dziegciu.

Trałowce stanowią najliczniejszą grupę okrętów w Marynarce Wojennej RP, a ich rola ogranicza się jedynie do obszarowego oczyszczania oraz stawiania morskich pól minowych. Obecnie na świecie odchodzi się od klasycznych trałowców i niszczycieli min zastępując je mniejszą ilością okrętów, które łączą cechy obu typów jednostek – można to również zaobserwować na przykładzie marynarek wojennych operujących na Bałtyku. Tak jak trałowce działają w grupie do obszarowego oczyszczania z min całych pól minowych, niszczyciele min zazwyczaj pracują w pojedynkę, lokalizując i niszcząc pojedyncze miny. Dziś, jak już wspomniałem, marynarki wojenne świata, a szczególnie NATOwskie starają się łączyć cechy obu typu okrętów w jeden. W nomenklaturze anglojęzycznej określany jest jako MCMVmine countermeasure vessel (w wolnym tłumaczeniu: okręt przeciwminowy), pozwala to stworzyć bardziej wszechstronne jednostki, a jednocześnie ograniczyć koszty przez ograniczenie ilości okrętów.

PMW dysponuje również aż pięcioma okrętami transportowo-minowymi typu Lublin (jeden w służbie od 1989, dwa od 1990 i dwa od 1991 roku) są to duże jednostki desantowe przeznaczone do przewożenia do 9 czołgów podstawowych T-72 lub 17 samochodów lub ich ekwiwalentu i 135 żołnierzy desantu z pełnym wyposażeniem. Ich uzbrojenie stanowią cztery, najpopularniejsze w PMW, zestawy Wróbel. W realiach NATOwskich dodano im role stawiaczy min. Okręty te są całkowicie oderwane od potrzeb PMW, ponieważ Siły Zbrojne RP nie posiadają sił i środków, które mogłyby desantować z tych okrętów, nie posiadają zdolności konwojowania tych jednostek do celu ani osłony ewentualnego desantu, dodatkowo potencjalny przeciwnik jest tak silnie umocniony, że jakakolwiek próba desant morskiego na jego wybrzeże tak dużymi jednostkami zakończyłaby się wyłącznie w jeden sposób – 100% stratami. Utrzymanie tych jednostek w PMW od 20 lat jest jedynie marnotrawstwem środków finansowych na fikcje, niepotrzebnie rozbudowane struktury i etaty, które istnieją tylko po to aby istnieć i ładnie wyglądać na papierze. Środki przeznaczanie na utrzymywanie całego 2. Dywizjonu Okrętów Transportowo-Minowych można by przeznaczyć na np. zakup nowych jednostek pływających dla Polskiej Marynarki Wojennej.

Warto dodać, że w PMW pływają jeszcze cztery okręty ratownicze (w 2017 roku podpisano umowę na jeden nowy z opcją na drugi, który ma zastąpić najstarszą jednostkę), dwa okręty hydrograficzne, dwa okręty rozpoznania radioelektronicznego (w 2017 podpisano umowę na remont i doposażenie jednego), dwa okręty szkolne, jeden zbiornikowiec i jeden okręt wsparcia logistycznego i dowodzenia siłami obrony przeciwminowej (w 2019 roku podpisano umowę na remont). Jednostki te jednakże nie zostały ujęte w tabeli ponieważ ich rola jest skrajnie pomocnicza, ich wiek znaczący i gdzieś musiałem iść na ustępstwa aby ten artykuł nie zamienił się w książkę.

Lotnictwo Marynarki Wojennej RP zgrupowane jest w Brygadzie Lotnictwa Marynarki Wojennej. W jej skład wchodzi 14 samolotów An28/PZL M28 Bryza różnych wersji, dwie maszyny monitoringu ekologicznego, cztery transportowe i osiem patrolowo-rozpoznawczych. Są to małe samoloty, o dość krótkiej długotrwałości lotu, nie posiadające żadnego uzbrojenia. Obecnie stanowią oczy i uszy państwa polskiego w rejonie Morza Bałtyckiego. Dodatkowo w brygadzie znajdują się cztery, wspomniane już, śmigłowce ZOP Kaman SH-2G Super Seasprite, które najprawdopodobniej zostaną wycofane ze służby do 2020 roku. Do prowadzenia działań ZOP używane jest również 8 maszyn Mi-14PŁ, jednakże ich fatalny stan techniczny wynikający z zaawansowanego wieku śmigłowców stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo ich użytkowania. Lotnictwo PMW, na mocy zobowiązań międzynarodowych, zajmuje się również lotniczymi akcjami poszukiwawczo-ratowniczymi (SAR) w wyznaczonej Polsce strefie. Do tych zadań są wykorzystywane dwa śmigłowce Mi-14PŁ/R, czyli przebudowane maszyny z wersji ZOP na SAR oraz 8 maszyn W-3RM/W-3WA/W-3WARM Anakonda. Anakonda „morska” to wersja popularnego w Polsce Sokoła, są to maszyny stosunkowo nieduże i brakuje im zasięgu do efektywnego wykonywania zadań ratunkowych w optymalnym dla tego typu akcji czasie. Jednym słowem brak jednostek pływających PMW rekompensuje brakiem środków latających. Na stanie znajdują się również cztery śmigłowce Mi-2 służące do celów szkolnych, transportowych i łącznikowych.

Na tle całej PMW błyszczy Morska Jednostka Rakietowa (MJR), uzbrojona w dwa dywizjony (48 wyrzutni [6×4 w dywizjonie]) rakiet przeciwokrętowych Naval Strike Missile (NSM). Są to wysoce nowoczesne norweskie pociski rakietowe, które mają się znaleźć na wyposażeniu między innymi Japonii i USA. Bolączką MJR jest ogólny słaby stan środków rozpoznania w całych Siłach Zbrojnych RP. Z uwagi na brak bezpilotowych środków rozpoznawczych, brak w okrętach podwodnych (tak, brak, bo tak należy nazwać obecny stan) oraz brak bezzałogowych rozpoznawczych jednostek podwodnych, braki w rozpoznaniu lotniczym (w przypadku konfliktu Bryza nie będzie mogła swobodnie operować nad Bałtykiem) oraz braki w okrętach nawodnych, faktyczny zasięg NSM obniża się z 185km na zaledwie ok 50km. Przy rozwiązaniu wspomnianego problemu z rozpoznaniem MJR jest wstanie efektywnie bronić całego wybrzeża RP przed wrogimi próbami desantu z morza, fizycznie wypychając wrogie jednostki na wschód od Helu.

Dodatkowo w składzie PMW znajdują się dwa bataliony saperów oraz dwa dywizjony przeciwlotnicze. Jeden dywizjon jest wyposażony w radzieckie armaty S-60 , kalibru 57mm jeszcze z lat 50-tych. Drugi w klasyczne dla Wojska Polskiego zestawy ZUR-23-2, kalibru 23mm.

Wybrane okręty Marynarki Finlandii. Opracowanie autora.
Wybrane okręty Polskiej Marynarki Wojennej. Opracowanie autora.

Poznaliśmy już skład i zdolności PMW, jak również zagrożenia płynące ze strony Rosyjskiej Floty Bałtyckiej oraz zdolności i słabości pozostałych marynarek wojennych operujących na Bałtyku. Jednak dopiero odpowiedź na pytanie „jakie zadania stoją przed PMW?” pozwoli nam postawić pytanie: „jakie potrzeby ma nasza marynarka wojenna?”. Owe potrzeby następnie należy urealnić poprzez porównanie kosztów proponowanych rozwiązań z polskimi możliwościami finansowymi i technologicznymi Polski. Od razu zaznaczę, że zderzenie z realiami oraz odrzucenie dziecięcych fantazji zawsze jest bolesne i ten ból poczujemy tu wszyscy razem.

Polska Marynarka Wojenna musi wykonywać zadania okresu pokoju, okresu narastającego napięcia i przygotowania się do konfliktu oraz samego konfliktu, to wszystko z uwzględnieniem prawa międzynarodowego i polskich zobowiązań sojuszniczych. Lista ta jest naprawdę długa.

W czasie pokoju jest to wspomniany już SAR, jak również zapewnienie bezpieczeństwa żeglugi na polskich obszarach morskich przez Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej, wsparcie Straży Granicznej w ochronie morskiej granicy państwowej i polskiej strefy ekonomicznej, udział w ochronie ekologicznej polskich obszarów morskich, nie wspominając o takiej oczywistości jak realizacja programowych zadań szkoleniowych. Przekładając to na język polski PMW musi dbać o bezpieczeństwo na szlakach żeglugowych znajdujących się pod polską kontrolą prawną. Składa się na to zarówno ratownictwo w razie wypadków, jak również prewencja przed takowymi. A pod pojęciem wypadku należy rozumieć wszystko od kajakarza, którego zniosły fale i potrzebuje pomocy, przez zderzenie dwóch jednostek i gigantyczną akcje ratunkową po wycieki substancji szkodliwych i klęskę ekologiczną. Nie zapominajmy, że na dnie Bałtyku zalega cała masa starych statków i okrętów, min morskich, zatopionej broni oraz zwykłych śmieci. Rolą PMW jest aby żaden statek nie został przypadkowa ofiarą takiego „śmiecia” z czasów wojen światowych.

W czasie narastających niepokojów głównymi zadaniami PMW jest zapewnienie wczesnego wykrycia symptomów zagrożenia bezpieczeństwa państwa od strony morza, demonstrowanie obecności morskiej w strefie zainteresowania państwa, przeciwdziałanie sabotażowi i prowokacjom, rozpoznanie morskich sił nieprzyjaciela oraz utrzymanie wysokiej gotowości bojowej i mobilizacyjnej. Polski potencjalny przeciwnik jest bezapelacyjnym mistrzem prowokacji, sabotażu i podstępu, dlatego PMW musi pilnować aby jakaś pozostałość z wojny światowej nie została podłożona na szlak żeglugowy prowadzący do polskich portów, aby „zbłąkani” rybacy nie wywoływali skandalu międzynarodowego czy aby móc wprost proporcjonalnie odpowiadać na prowokacje, nie eskalując konfliktu. Dodatkowo polskie siły muszą prowadzić stałe rozpoznanie położenia potencjalnie wrogich jednostek nawodnych, podwodnych i powietrznych na obszarze minimum zachodniego Bałtyku.

W czasie wojny głównym zadaniem PMW pozostanie odparcie uderzeń przeciwnika z kierunku morskiego i zwalczanie jego sił przy współdziałaniu z innymi rodzajami sił zbrojnych, utrzymywanie linii komunikacyjnych z sojusznikami oraz przeciwdziałanie przed wrogim desantem. Z racji na zasięg i siłę oddziaływania jednostek znajdujących się w Obwodzie Kaliningradzkim, w przypadku konfliktu, całość żeglugi po Zatoce Gdańskiej będzie niemożliwa. W sytuacji „W” rolą PMW powinno być utrzymywanie niezakłóconych linii komunikacyjnych od Cieśnin Duńskich do portu w Szczecinie-Świnoujściu (w tym kluczowego dla Polski terminalu LNG) oraz blokowanie wrogich sił nawodnych i podwodnych jak również powietrznych mniej więcej od podstawy półwyspu helskiego aż do szwedzkich wód terytorialnych na północy.

Aby sprostać tym wszystkim wyzwaniom PMW powinna posiadać silne morskie lotnictwo rozpoznawcze i bojowe, okręty podwodne, jednostki walki minowej, fregaty z rozbudowanymi systemami przeciwlotniczym oraz wiele innych. Niestety MON po prostu na to nie stać, a w Polsce nie istnieje baza technologiczna i przemysłowa pozwalająca na obniżenie kosztów poprzez „zakupy u siebie”, to właśnie te najbardziej skomplikowane i najdroższe rodzaje uzbrojenia musimy kupować za granicą. A w obliczu potrzeby zbudowania obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej kraju, zakupu nowych myśliwców w miejsce przestarzałych postradzieckich oraz wymiany ponad tysiąca BWP-1 na nowe wozy nieprędko Polska Marynarka Wojenna otrzyma finansowanie zaspokajające jej potrzeby. Najprawdopodobniej nie otrzyma takiego nigdy.

Aby nie przytłaczać tekstem i wyraźnie odzieli zdanie autora od obiektywnych faktów, zapraszamy państwa na UZUPEŁNIENIE w którym postaram się przedstawić swoją własną wizje dla Polskiej Marynarki Wojennej.

One thought on “(Nie)bezpieczny Bałtyk cz.4 – Polska Marynarka Wojenna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *