Wybory w Bośni i Hercegowinie – 10.10.2018. System polityczny kraju.

O tym, że Bośnia i Hercegowina jest podzielona bardziej niż polska plankton-prawica, przekonywać nikogo nie trzeba. Mimo tego 3,8 miliona mieszkańców tego kraju musi razem żyć, pracować (mimo 40-procentowego bezrobocia) i budować swoje państwo w płonnej nadziei na lepszą przyszłość. Ciekawym wydarzeniem ostatnich tygodni były odbywające się tam wybory powszechne. To doskonała okazja, żeby przyjrzeć się z bliska, jak funkcjonuje najbardziej dziwaczny i skomplikowany system polityczny w Europie, a najprawdopodobniej i na świecie.

O wyborach w BiH będę rozwodził się w kilku artykułach. Pierwszy z nich poświęcę temu, jak w dużym skrócie wygląda tamtejszy system polityczny i ordynacja wyborcza. Musimy bowiem pamiętać, że absolutnie wszystko, co dzieje się w tamtejszej polityce jest bliższym bądź dalszym echem tragicznych wydarzeń z lat 90. A nie jest to zagadnienie proste. Przybliżyć je z pewnością jeszcze zdążymy, ale póki co skupmy się na wyborach, póki temat jeszcze w miarę ciepły.

Koniec wojny… i co dalej?

Wojna w Bośni i Hercegowinie prowadzona w latach 1992 – 1995 zakończyła się podpisaniem układu pokojowego, który od miejsca rokowań nosi więc nazwę układu z Dayton (Dejtonski sporazum). Nie był on jednak zwykłym traktatem pokojowym. Oprócz warunków zawieszenia broni miał on na długi czas zadecydować o kwestiach ustrojowych młodego państwa. Na jak długi? Tego jeszcze nie wie nikt, bowiem era Dayton trwa w najlepsze…

Ale od początku. Przedstawmy fakty. Wśród mieszkańców Bośni i Hercegowiny przeważają trzy narodowości:

  • Boszniacy, zwani również bośniackimi muzułmanami – 50,1%
  • Serbowie – 30,8%
  • Chorwaci – 15,4%

Wiele popularnych opinii dotyczących wojny w BiH sprowadza ją do konfliktu, w którym „wszyscy tłuką się z wszystkimi”. I nie zamierzam jakoś szczególnie walczyć z tym poglądem, przynajmniej nie teraz. W każdym razie stan na 1995 rok, czyli zakończenie wojny był taki, że Boszniacy w sojuszu z Chorwatami walczą z Serbami i przy takim układzie wojna się skończyła. Przebieg działań wojennych sprawił, że wszystkie zainteresowane strony wyraziły zgodę na rokowania pokojowe. Aby doszło ono do skutku, należało znaleźć taki kompromis, na który wszyscy się zgodzą. Szybko okazało się, że kompromis wprawdzie znaleziono, jednak należy on do grona tych „zgniłych”. Obie strony decydowały się na kolejne ustępstwa, co z kolei pewnych problemów nie rozwiązywało, a wręcz przeciwnie – tworzyło nowe. Ale po kolei.

Naczelnym zapisem układu z Dayton jest utrzymanie istnienia dwóch walczących ze sobą tworów. Nowa Bośnia i Hercegowina została federacją, składającą się z Federacji Bośni i Hercegowiny, czyli owocu kooperacji boszniacko-chorwackiej i Republiki Serbskiej, separatystycznego państwa Serbów, które układ poniekąd zalegalizował. Już sam fakt, że mamy do czynienia z federacją, która składa się z federacji może nam podpowiadać, że wchodzimy na prawdziwy ustrojowy rollercoaster.

(źródło – https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/24/Bosnia_Herzegovina_Ethnic_2013.png)

W Dayton zdecydowano, że granice między entitetami będzie wyznaczała dotychczasowa linia frontu. Pomysł dobry? Niekoniecznie. Postanowiono, że miejscami zostanie ona przesunięta tak, aby sprostać wynegocjowanemu podziałowi kraju w proporcjach 51:49 na korzyść Federacji. Ostatecznie podział odpowiadał mniej więcej podziałom etnicznym, ale nie zawsze i nie wszędzie. Mimo czystek etnicznych prowadzonych na olbrzymią skalę, w granicach muzułmańsko-chorwackiej Federacji pozostały w większości serbskie gminy Bosansko Grahovo, Bosanski Petrovac, Drvar i Glamoč. Z drugiej strony Republikę Serbską nadal zamieszkują muzułmanie, w większości w okolicach Srebrenicy. Rodzi to określone problemy, o czym później.

Mamy więc kraj, który składa się tak naprawdę z dwóch krajów, dla odróżnienia nazwanych entitetami. Aby jednak jeszcze bardziej skomplikować sprawę, należy dodać do tego kolejny element układanki. W strategicznie ważnym dla obu stron i wymieszanym etnicznie rejonie korytarza posawińskiego powołano do życia Dystrykt Brčko. Formalnie należy on do obu entitetów na raz (sic), praktycznie jest trzecią częścią składową BiH. Skomplikowane? Uwierzcie mi, że jeszcze nie.

Podsumowując, Bośnia i Hercegowina składa się więc z trzech części:

  • Federacji Bośni i Hercegowiny, zdominowanej przez Boszniaków i Chorwatów (którzy wcale nie żyją ze sobą w wielkiej przyjaźni)
  • Republikę Serbską
  • Dystrykt Brčko

Idźmy dalej. O ile Republika Serbska jest państwem czy właściwie – entitetem unitarnym, o tyle przy Federacji zaczynają się kolejne schody. Aby odzwierciedlić wieloetniczność entitetu, podzielono ją na 10 kantonów. 5 z nich posiada zdecydowaną przewagę boszniacką, 3 chorwacką, a dwa pozostałe są mieszane. Ta struktura została powołana do życia jeszcze w 1994 roku, kiedy wojna trwała w najlepsze. Czy coś, co powstało jako wojenny kompromis może sprawdzać się świetnie pokojowych warunkach? Pytanie retoryczne. Tak czy inaczej, każdy z kantonów przejawia dużą dozę samodzielności, posiadając własny rząd i parlament.

File:Map Bih entities.png

(źródło – https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/2d/Map_Bih_entities.png/633px-Map_Bih_entities.png)

Bo jeden prezydent to za mało

Zacznijmy więc od głowy państwa. W większości krajów Europy ugruntowało się, że jest to urząd sprawowany jednoosobowo przez prezydenta wybieranego w wyborach powszechnych. W Bośni i Hercegowinie byłoby to jednak nie najlepszym pomysłem. Dlaczego? Odsyłam wyżej, do miejsca gdzie wymieniłem udział procentowy narodowości zamieszkujących BiH

Dlaczego je przywołuję? Aby to zrozumieć trzeba wejść nieco głębiej w historię tamtejszej wojny domowej. Kiedy bowiem rozpadała się Jugosławia, oś podziału w polityce przebiegała w oparciu o kwestię tego, czy zachować jedność kraju w dotychczasowej formule czy dokonywać w tej materii daleko idących reform z secesją włącznie. Za tym pierwszym naturalnie optował Związek Komunistów Jugosławii, pragnący kontynuacji socjalistycznej Jugosławii. Za drugim – młode wilki, niesione ówczesnym wiatrem zmian w Europie Srodkowo-Wschodniej, skupieni w dopiero co zalegalizowanych partiach demokratycznych, lub – jak kto woli – nacjonalistycznych, optujących za zwiększeniem stopnia niezależności poszczególnych republik. Historia pokazała, że gdy w poszczególnych republikach doszło w 1990 roku do pierwszych wolnych wyborów, wygrali ci drudzy. Retoryka zwycięskich partii wyraźnie była oparta na akcentach narodowościowych. W Bośni i Hercegowinie efektem tego było – i nadal jest – ugruntowanie dyskursu politycznego na podziale etnicznym. Każda z trzech narodowości zamieszkujących kraj w większości wspiera bowiem swoją narodową partię, niezależnie od jej programu. Czy więc w obliczu przedstawionego podziału etnicznego kraju stworzenie klasycznego państwa unitarnego byłoby dobrym pomysłem? Raczej nie, gdyż bośniaccy muzułmanie mogliby wtedy narzucać swoją wolę Serbom i Chorwatom, gdyż jest ich po prostu najwięcej. W takim przypadku można się również spodziewać, że prezydentem kraju za każdym razem zostawałby muzułmanin. Voila, przepis na kolejne rozróby.

Aby nie dopuścić do takiego mechanizmu, zdecydowano się na przyjęcie formuły Prezydium Bośni i Hercegowiny. Składa się ono z 3 członków – Boszniaka, Serba i Chorwata wybieranych na 4-letnią kadencję, która może być przedłużona o kolejny okres. Członkowie Prezydium co 8 miesięcy rotacyjnie pełnią funkcję jego przewodniczącego. Decyzje Prezydium podejmowane są poprzez konsensus. Nie trzeba być ekspertem, aby stwierdzić, że pomiędzy 3 politykami reprezentującymi odmienne interesy poszczególnych narodów nie jest łatwo o kompromis. Zwłaszcza, gdy niemal zawsze wywodzą się oni z partii bazujących na dyskursie nacjonalistycznym. Nierzadko mamy więc do czynienia z obstrukcją już na najwyższym poziomie władzy w kraju, jakim jest kolegialny urząd głowy państwa.

Jak więc w Bośni i Hercegowinie wybiera się członków Prezydium? Wydawałoby się, że w bardzo prosty sposób. Wyborcy w Republice Serbskiej otrzymują listę kandydatów deklarujących się jako Serbowie. Wyborcy w Federacji otrzymują dwie listy – jedną z kandydatami boszniackimi, drugą z chorwackimi. Mogą oddać tylko jeden głos. W końcu i tak muzułmanie zagłosują na muzułmanina, a Chorwaci na Chorwata. Czy tak jest w istocie? Nie zawsze. Na arenie politycznej w Bośni i Hercegowinie pojawił się bowiem człowiek, który trzykrotnie ośmieszył dopracowany system wyborów na członka Prezydium. O nim dość szeroko rozpiszę się nieco później, gdyż nie będę ukrywał, że jest to mój ulubiony przykład trollowania życia politycznego tego kraju. Wracając do wyborów – członkami Prezydium są kandydaci z największą liczbą głosów z każdej z trzech list. Brzmi dobrze? Pewnie że tak. W rzeczywistości jednak sprawy mają się zupełnie inaczej.

Już na starcie wyklucza się bowiem ludzi o innej tożsamości niż serbska, boszniacka czy chorwacka. Przed wojną całkiem sporą popularnością cieszyło się deklarowanie się w spisach ludności jako „Jugosłowianin”. Był to całkiem budujący wyraz postępującej integracji południowych Słowian, którzy zakładali mieszane rodziny, zacierając i tak przecież drobne różnice pomiędzy poszczególnymi narodami. Dziś w BiH Jugosłowianinem być nie sposób. Gdyby bowiem osoba poczuwająca się do takiej tożsamości, albo każdej innej, chciała nawet nie kandydować do Prezydium, ale w ogóle – prowadzić karierę w polityce, to jest to niemożliwe. Większość bowiem stanowisk jest przydzielana według etnicznego klucza, obejmującego jedynie trzy nacje. Musi się więc zadeklarować jako Boszniak, Serb albo Chorwat. Innej drogi prawo nie przewiduje. Zresztą w tej sprawie zapadł nawet niekorzystny dla BiH wyrok Trybunału w Strasburgu. Nie trzeba dodawać, że taki system w oczywisty sposób umacnia podziały etniczne.

Kraj tysiąca i jednego urzędnika

No dobrze, omówiłem pokrótce niezbyt sprawny, kolektywny urząd głowy państwa. Co dalej? Chyba rząd i parlament? O matko, trzymajcie się mocno… Parlament BiH jest dwuizbowy, składa się z Izby Reprezentantów (izba niższa, odpowiednik naszego Sejmu) oraz Izby Narodów (izba wyższa). Izba Reprezentantów liczy 42 członków – 2/3 pochodzi z Federacji, 1/3 z Republiki Serbskiej. Na temat procesu legislacyjnego i wyboru deputowanych piastujących poszczególne funkcje nie będę się rozpisywać. Nie ma to sensu, są to procesy skomplikowane i również oparte na cenzusie narodowościowym. Izba Narodów natomiast składa się z 15 deputowanych wybieranych przez parlamenty obu entitetów. Parlament Republiki Serbskiej deleguje 5 Serbów, natomiast parlament Federacji Bośni i Hercegowiny – 5 Boszniaków i 5 Chorwatów. Rząd i premier? Oczywiście są, ale nie mają dużego znaczenia. Premier jest pozbawiony realnej władzy. Ciężko zresztą, żeby ją posiadał, skoro rząd nie pochodzi z większości parlamentarnej. W 10-osobowej radzie ministrów jedynie 3/5 członków może pochodzić z Federacji, a wicepremierzy muszą należeć do różnych grup etnicznych, innych niż ta z której wywodzi się premier. Skoro więc odmienna narodowość najczęściej oznacza również przynależność od różnych, zantagonizowanych wobec siebie partii, rola premiera sprowadza się do bycia moderatorem pośród przeciwnych sobie ministrów. W obecnym rządzie 10 ministrów wywodzi się z 5 największych ugrupowań, wcale nie będących w koalicji.

Wybory w BiH to jednak nie tylko Prezydium i Parlament. Oprócz tego obywatele wybierają rządzących poszczególnymi entitetami. Aby jednak nie było za łatwo, obie części posiadają odmienny ustrój. I tak Republika Serbska jest jednostką unitarną, posiadającą prezydenta, radę ministrów i jednoizbowy parlament, natomiast Federacja jest – jak nazwa wskazuje – federacją. I tutaj zabawa się rozkręca się na nowo i wydaje się, że nie ma końca. Wyborcy w ramach muzułmańsko-chorwackiego entitetu wybierają dwuizbowy parlament, a więc deputowanych do Izby Reprezentatów i Izby Narodów Federacji. Ten z kolei mianuje prezydenta i dwóch wiceprezydentów Federacji oraz rząd. To jednak nie koniec. Entitet jest podzielony na 10 kantonów. Każdy z nich posiada – oczywiście – własny parlament oraz – oczywiście – własny rząd.

(źródło – https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/bb/Bih_cantons_en.png/800px-Bih_cantons_en.png)

Kogo więc wybrali 10 października mieszkańcy Bośni i Hercegowiny? Podsumowując:

Na poziomie krajowym:

  • 3 członków Prezydium (tak jakby prezydentów kraju)
  • deputowanych do izby niższej parlamentu

Na poziomie entitetów:

W Republice Serbskiej:

  • prezydenta Republiki Serbskiej
  • deputowanych do parlamentu Republiki Serbskiej

W Federacji Bośni i Hercegowiny:

  • deputowanych do parlamentu Federacji Bośni i Hercegowiny
  • deputowanych do parlamentów poszczególnych kantonów

Oczywiście to nie wszystko, bo organy obsadzane poprzez wybory powszechne mianują również inne stanowiska – premierów, ministrów itd. Pozostaje też administracja samorządowa niższego szczebla. Aby nie mącić, nie wspomniałem też o osobliwej funkcji Wysokiego Przedstawiciela ONZ – o tym może przy innej okazji.

Ufff, to by było na tyle. W następnych artykułach skupię się głównie na wyborach na członka Prezydium. Są one najprostsze do przyswojenia i dość wdzięcznym tłem dla pokazania patologii, które rządzą polityką tego kraju. Analiza systemu politycznego Bośni i Hercegowiny może przyprawić o ból głowy. Mówimy bowiem o kraju, który posiada pełnowartościowe parlamenty i rady ministrów na 3 szczeblach szczeblach administracji! No dobrze, Republika Serbska na dwóch, ale wcale to nie jest okoliczność łagodząca. Efekt? Co cztery lata 3,5 milionowy kraj wybiera członków 14 parlamentów i 5 prezydentów, a pośrednio też 13 premierów i łącznie 136 ministrów różnych szczebli. Tak, to nie ma prawa się udać.

PS. Byłbym zapomniał….co z Dystryktem Brčko? Klasycznie – posiada własny parlament, a funkcje władzy wykonawczej pełni burmistrz. Co za splendor. Pokażcie mi drugie miasto na świecie, którego burmistrz ma do dyspozycji swój parlament. Takie rzeczy tylko w BiH.

Jeśli sądzisz, że układ ten jest bardziej skomplikowany niż uniwersum „Gry o Tron” i nic z tego nie rozumiesz, śmiało napisz w komentarzu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *